Duńczycy bez Twittera na Euro2012
Politycy, komicy, sportowcy, kibice oraz dziennikarze w Danii i na całym świecie komentują wprowadzony przez Mortena Olsena zakaz korzystania przez duńskich piłkarzy z mediów społecznościowych podczas Euro2012. Większość komentatorów dziwi się decyzji trenera, przypominając o podstawowym prawie każdego człowieka, jakim jest wolność słowa. Sprawa zyskała nawet określenie „Twittergate”, nawiązujące do wielkich afer ze świata polityki i biznesu.
Reprezentanci Danii dowiedzieli się o zakazie podczas ostatniego zgrupowania kadry. Część z nich przyjęła tę informację ze spokojem i zrozumieniem.
- Nie korzystam z Facebooka, ani z Twittera. Nie rozumiem, po co ludzie opisują swoje życie w sieci, ale niektórzy to robią – powiedział obrońca reprezentacji Danii Daniel Agger w wywiadzie dla telewizji DR.
Odpowiedzialna praca
Asystent trenera duńskiej drużyny narodowej Peter Bonde jest zszokowany falą medialnej krytyki.
- Uważam, że to całe zamieszanie jest śmieszne. Jesteśmy znani z tego, że nasza reprezentacja jest najbardziej otwarta na świecie. Wszyscy mogą przyjść na nasz trening i dostać autograf. Morten Olsen podejmuje bardzo odpowiedzialne decyzje. On wie najlepiej, kiedy piłkarze powinni trenować, jeść, spać i korzystać z telefonów komórkowych. Piłkarze są w pracy, za którą dostają bardzo duże pieniądze. Dlatego powinni skoncentrować się na osiąganiu wyników, które zadowolą cały naród. Tak wygląda sport na najwyższym poziomie – uważa Peter Bonde.
Olimpijczycy w sieci
Na szczęście nie ma obaw, że kontaktu z wirtualną rzeczywistością zostaną pozbawieni sportowcy reprezentujący Danię na letnich Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. Duńska Federacja Sportowa uważa bowiem, że media społecznościowe zapewniają gwiazdom sportu dobry kontakt z kibicami, dlatego nie zamierza wprowadzać żadnych ograniczeń w tym zakresie.
- Zaloguj się, by odpowiadać