Duński burmistrz w pracy zmienia pieluchy dzieciom

Burmistrz Aarhus Jacob Bundsgaard
Jacob Bundsgaard łączy w ratuszu obowiązki burmistrza i ojca. Fot. aarhus.dk

Według nagrania telewizyjnego dla największego duńskiego dziennika Jyllands-Posten, Jacob Bundsgaard, burmistrz Aarhus musi od czasu do czasu zmieniać pieluchy swoim dzieciom, będąc w pracy. Ponieważ pracuje od 60 do 70 godzin tygodniowo, zdarza mu się to co najmniej raz na dwa tygodnie. Ma trójkę małych dzieci więc gdy zdarzają się niezaplanowane sytuacje rodzinne, bierze odpowiedzialność za opiekę nimi, mimo że pełni najważniejszą funkcję w mieście.

Spędzając większość swojego czasu w pracy, Bundsgaard nie może, tak jak by chciał, zajmować się swoją rodziną. Dlatego z dumą pokazuje torbę pełną zabawek, którą trzyma koło swojego biurka na wypadek, gdyby np. zachorowała niania. Torba z zabawkami i puzzle przydają się też, gdy przy różnych okazjach odwiedzają go inne dzieci.

Burmistrz Aarhus ma 36 lat i dzieci w wieku od 1 do 8 lat. Ostatnio, gdy najmłodsze półtoraroczne dziecko było zbyt przeziębione by pójść do żłobka, spędziło z tatą w urzędzie miasta parę przedpołudniowych godzin. Oprócz zabawek w gabinecie taty podobno bardzo podobało się dziecku jeżdżenie windą.

Duńskie równouprawnienie

Jacob Bundsgaard opowiada o pracy i byciu ojcem bardzo naturalnie bez odrobiny pychy czy zakłopotania. Przyznaje, że dzieci mogą go odwiedzać tylko przed południem, gdyż popołudniami ma zazwyczaj dużo spotkań.

Oczywiście sam fakt, że Jyllands–Posten zajmuje się sprawą pieluch w ratuszu oznacza, że również w Danii taki równy podział odpowiedzialności rodzicielskiej nie jest tak powszechny, jakby się nam wydawało. Mimo że równouprawnienie w Danii jest dużo większe niż w Polsce, ciągle toczy się tam dyskusja o roli ojca w rodzinie i o skutkach społecznych płatnych urlopów tacierzyńskich.

Dodaj artykuł za darmo
Specjalista SEO