Rosyjska agentka udawała pracownicę duńskiej ambasady
Podczas wizyty królowej Małgorzaty II w podmoskiewskim oddziale koncernu Rockwool rosyjscy obrońcy praw człowieka próbowali zwrócić uwagę duńskiej monarchini na łamanie prawa przez lokalne władze. Plan przekazania królowej Danii listu od demonstrantów udaremnili jednak rosyjscy agenci bezpieczeństwa.
Tajemnicza blondynka
Jak podaje dziennik Politiken, aktywiści zostali zatrzymani przez rosyjskich funkcjonariuszy w odległości 100 metrów od zwiedzanego przez królową Małgorzatę II zakładu. Jednocześnie zostali poinformowani, że „ktoś” odbierze od nich list do królowej.
Po kilku minutach na miejscu zjawiła się blondynka w szarym kostiumie, która w obecności demonstrantów oraz kilku dziennikarzy podała się za pracownika duńskiej ambasady w Moskwie. Kobieta odebrała list i obiecała przekazać go królowej Małgorzacie II.
Tymczasem po przeanalizowaniu zdjęć z tego wydarzenia duńscy dyplomaci w Rosji zaprzeczyli, jakoby ich rzekoma koleżanka z pracy miała jakikolwiek związek z ambasadą Danii w Moskwie.
Prawdopodobnie kobieta była członkiem 30-osobowej grupy rosyjskich agentów, dbających o bezpieczny przebieg wizyty królowej Małgorzaty II w Rosji.
Przestępczość i korupcja
Aktywiści przed siedzibą firmy Rockwool poinformowali zgromadzonych na miejscu dziennikarzy, że w podmoskiewskim mieście panuje korupcja i przestępczość, zaś warunki socjalne zwykłych obywateli są godne pożałowania. Kreml nie reaguje jednak na liczne apele rosyjskich obrońców praw człowieka, dlatego postanowili prosić o wstawiennictwo królową Danii.
Dyrektor Rockwool Nick Vince potwierdził w wywiadzie dla Politiken, że stan instytucji opiekuńczych i służby zdrowia w regionie jest krytyczny, a wielu pracowników duńskiej firmy skarży się na panujące warunki.
- Zaloguj się, by odpowiadać















